• Wpisów:16
  • Średnio co: 104 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 08:24
  • Licznik odwiedzin:1 972 / 1774 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wracam.
Przez te 4 miesiące kiedy mnie nie było, jadłam jak normalni ludzie, no może z małymi wyjątkami. Jeszcze jakiś czas temu, nie mogłam sobie wyobrazić jak mogłam być tak głupia i się tak mocno odchudzać, strasznie byłam zła na siebie że odmawiałam sobie wszystkiego jednocześnie działając na niekorzyść swojemu zdrowiu, no bo przecież jedzenie po 300 kalorii dziennie raczej do zdrowych nie należy, wypadanie włosów, brak okresu, problemy z trawieniem, żałowałam że doprowadziłam się do takiego stanu, mówiłam sobie że już nigdy tego nie powtórzę.
Jednak jak widać, to "nigdy" wcale nie trwało tak długo jak powinno.
Planuję ważyć jeszcze mniej niż poprzednio, ostatnio dałam sobie spokój przy 43 kilo...
To jest chore, wiem o tym, mimo wszystko nie mogę się powstrzymać.
 

 
No i moje postanowienie że będę więcej jeść szlak trafił. Zaczęło się już rano jak pożałowałam sobie płatków ...

Bilans:
Śniadanie
Otręby granulowane z żurawiną 6 g (18.96 kcal)
Otręby pszenne prażone 12 g (18.48 kcal)
Płatki kukurydziane 6 [g/ml] (20.40 kcal)
+ kropla aromatu waniliowego, szczypta cynamonu
(razem 58)
O 17 godzinie:
Makaron żytni razowy 30g (97.5 kcal)
Mieszanka chińska 130g (33.8 kcal)
Doprawione łyżką sosu sojowego taotao (6 ml, 1.5kcal).
Razem 133.

Czyli przez cały dzień aż 191 kalorii. Wow, ja jak sobie postanawiam że będę więcej żreć to ma to odwrotny efekt. Kurwa mać. Jestem na siebie zła. Jutro na pewno zjem więcej, rano platki, duzo płatków, nie tyle co dzisiaj (kupiłam Wedlowskie kakao bez tłuszczu ). Do pracy zrobię sobie kanapeczki, może jakiś owoc do tego.

Idę to tesco po warzywka.
  • awatar skin-and-bones: @Thinspo-feather: Jest, jest! Ja bym chetnie poczytała Twoje wpisy. :) Mam nadzieję, że sobie radzisz.
  • awatar Thinspo-feather: @Zorganizowana.: Miałam sesje wiec musiałam się skupić na nauce, przymierzam się do powrotu do pisania ale nie wiem czy jest sens.
  • awatar Zorganizowana.: czemu nic nie piszesz już?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wczoraj:
Śniadanie:
2 łyżki otrębów granulowanych z żurawiną
3 łyżki otrębów pszennych
2 łyżki cornflakes
zalane wodą + słodzik. (razem 70 kcal.)
2 Śniadanie: kromka chleba pełnoziarnistego na sucho (75 kcal, dzięki skin-and-bones już nie jest to tajemnica )
Obiad: 300 ml mojego kapuśniaku (12 kcal)
Kolacja: kromka chleba p.z (75 kcal)
Rano czarna kawa, później zielone herbatki.
Razem tylko 232.
Jest weekend więc łatwo nie jeść dużo gdy się siedzi w domu. W tygodniu jak mam dużą aktywność wychodzi więcej, dlatego też stwierdziłam że w tygodniu dopuszczalny limit będzie 400-500.
W pracy muszę się skupiać i mieć siłę a nie prawie mdleć robiąc kawę lub pisząc maila. Ogólnie muszę postarać się jeść trochę więcej, produkty beztłuszczowe, niskokaloryczne, ale mimo wszystko żeby coś było, ciężko będzie, już nie raz postanawiałam sobie coś takiego a później z powrotem wracałam do dziennego 200-300 kcal.
Jak widać dodałam do jadłospisu otręby, podobno mają dużą zawartość błonnika i przyśpieszają metabolizm, poza tym są smaczne i bardzo sycące. Mam zamiar je stosować regularnie.
Jutro wybieram się na zakupy, chcę kupić:
- Malutką patelnię teflonową do smażenia bez tłuszczu
- Elektroniczną wagę kuchenną (mam zwykłą i mnie wkurza)
- Blender (będą kremy brokułowe :O)
- takie coś do krojenia jajek
- Kakao light wedla i aromaty do ciast aby urozmaicać moje poranne płatki

A dzisiaj zjadłam
O 9 rano.
- Płatki jak wczoraj (75)
O 12.
- Chleb p.z z łyżeczką sałatki pikantnej z makrelą (86)
O 15.
- Kapuśniak 300 ml (12)
o 17.
- Chleb jak wyżej (86)
Razem 259.

Ogólnie te dwa dni jadłam bardzo nudno, ale przynajmniej są 4 posiłki przez co nie myślę cały czas o żarciu. A te poranne płatki są pyszne, będę je jeść codziennie.
Zatem od jutra zaczynam modyfikację diety. Trzymajcie kciuki aby wypaliło, jak wiadomo, niekiedy strach przed kaloriami jest silniejszy niż zdrowy rozsądek.
 

 
To już chyba koniec mojego związku, nie mam ochoty mu wchodzić w dupę a on chyba na to liczy. Dzisiaj troszkę offtopic bo muszę się wygadać.
Mój przyszły były chłopak mieszka w innym mieście, mamy do siebie 12km najkrótszą trasą samochodem, czyli 10 min w jedną stronę, on ma samochód, początkowo nie było problemu z wizytami, przyjeżdżał po mnie bez żadnych sprzeciwów, sam proponował że po mnie wpadnie, chodzimy razem do szkoły więc po zajęciach odwoził mnie do domu bo ma praktycznie po drodze. Natomiast jeżeli chciałabym do niego pojechać na własną rękę (środkami komunikacji miejskiej) muszę jechać przez inne miasto, jest to kawał drogi (około 3 godziny jazdy, 3 przesiadki, z czego jeden tramwaj jeździ raz na godzinę, z 12 km robi się ponad 40)
I teraz sedno sprawy, od jakiegoś czasu on zrobił się zupełnie olewczy, nigdy nie był specjalnie miły, jest to typowy cham jak to mówi moja przyjaciółka (ona zupełnie nie rozumie jak ja mogę z nim być). Na początku się starał chociaż trochę, pomijając jego humory i parszywe zachowanie, skoro po mnie przyjeżdżał to chyba zależało mu na spotkaniach. Ostatnio pojechałam do niego tramwajami, bo dzień wcześniej opijał z kolegą urodziny i nie mógł prowadzić, jak zazwyczaj miałam u niego być cały weekend, jak już dojechałam na miejsce, stwierdził że nie wyjdzie po mnie na przestanek bo pomaga koledze przy aucie, gdy dotarłam do domu nadal coś grzebał z kolegą więc poszłam posiedzieć z jego mamą która jest naprawdę zajebistą kobietą, po 2 godzinach on przyszedł i powiedział że jedzie z kolegą na imprezę do klubu i czy jadę z nim, nie miałam zbytnio żadnych wyjściowych ciuchów ze sobą więc stwierdziłam że zostanę, powiedziałam że jak bardzo chce to niech jedzie sam, na to on że jak mnie zostawi w domu i pojedzie sam to mama będzie patrzyła na niego wilkiem że wolał jechać na imprezę i zostawić mnie samą niż zostać ze mną w domu i powiedział że musi mnie odwieźć siebie. Tak też zrobił.
Wczoraj pisał do mnie że mogę przyjechać dziś po 16 bo on wcześniej robi coś znajomemu (jakąś fuchę), oczywiście tramwajami. Napisałam że raczej nie bo po całym tygodniu pracy i szkoły nie chce mi się tłuc tramwajami prawie 3 godziny, tym bardziej po tym co mi wtedy wywinął, na to on do mnie że łaski mu nie robię.
Aż mnie zatkało, nie wiem co jest ze mną nie tak że trafiam na takich debili, nie mam już siły na to wszystko, każdy na początku jest miły, stara się a później wychodzi że są całkiem popierdoleni.
Ja bym zrobiła dla niego wszystko, na prawdę
był okres że byłam w nim zakochana po uszy, gdyby tylko mnie szanował, jednak nawet na szacunek nie mogę liczyć, nie mówiąc już o jakimkolwiek uczuciu z jego strony. No cóż, ja już mam dość, nie będę się starać za dwoje, nie będę jego suką na zawołanie.

Wczoraj zjadłam kromkę tajemniczego chleba i 100 gram kopytek + 2 łyżki sosu pieczeniowego bez mięsa (w bufecie w biurze niestety nie podają zdrowego żarcia). Do tego 2 kawy i 2 herbaty bez cukru. Nie liczę ile, coś koło 250 kalorii.

Dzisiaj gotuję kapuśniaczek, przepis:
kostka rosołowa wołowa (6kcal)
400 gram kapusty kiszonej (48 kcal)
1 marchewka (po ugotowaniu 28 kcal)
2 litry wody
Czyli mamy okolo 2 litry zupy i tylko 82 kalorie.
Planuje wkruszać do zupy troche tajemniczego chleba aby była bardziej sycąca.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj wróciłam tak zajechana że nie dałam rady napisać, czułam się fatalnie. Dostałam okres (jeśli można to tak nazwać) i jestem bardzo słaba, tzn byłam do czasu aż zjadłam sezamka Jeden mały sezamek a tyle kalorii :S ważne że pomógł, w pewnym momencie myślałam że w pracy spadnę z fotela pod biurko, musiałam się ratować kawałkiem węglowodanów.


Bilans wczoraj:
Małe jabłko (65)
3 wafle ryżowe (80)
Szklanka cornflakes (115)
Wodomleko (35)
2 kawy (30)
Razem 325 kalorii

Bilans dziś:
1 sezamek (46)
około 150 gram kapusty kiszonej (z 20)
200 gram warzyw wiosennych (60)
3 kotlety sojowe (70)
2 kawy z mlekiem (50)
kawałek chleba pełnoziarnistego z lidla (niestety kaloryczność niektórych produktów z lidla jest owiana tajemnicą... nie mam pojecia ile ma kalorii na 100 gram, ale zjadłam z 50 gram, cała paczka ma 500, było 10 kromek, zjadłam jedną)
Razem 246 + tajemnicza kromka chleba
Ktoś wie ile kalorii ma kromka chleba Rivercotte z Lidla? Taki ciemny w paczce z żółto-niebieską etykietką.

Przyjaciółka próbuje mnie namówić na zdrowe odżywianie, tzn minimum 1000 kcal. Nie wyobrażam sobie żebym miała tyle zjeść, dla mnie to by była jakaś tragedia. Ona je po 1300 dziennie i chudnie w oczach. Jesteśmy tego samego wzrostu a podobno ważę 15 kilo mniej od niej więc ma z czego chudnąć, mimo to uważam że wygląda super. Gdybym ja tyle jadła to pewnie bym 15 kilo przytyła w tydzień. Dzisiaj po tej kromce chleba tak mi brzuch wywaliło że wyglądał jak bęben maszyny losującej albo jak zaawansowana ciąża. Jakbym porosła tłuszczem byłabym nieszczęśliwa.

A i zapomniałam dodać że gdy byłam z nią w Lidlu i oglądałam uważnie wszystkie produkty, gorączkowo sprawdzając tabele kalorii itp narobiła mi strasznej siary bo chyba z 5 razy na głos nazwała mnie chorą anorektyczką i komentowała na głos moje odżywianie ;/ Nie mam jej tego za złe ale mogłaby robić to trochę ciszej a nie tak żeby wszyscy słyszeli że mało żrę i spoglądali jak na debila.
Obie wiemy że nie jestem chora, jej się tylko coś uroiło.
  • awatar Gość: @Tilo: popieram;) musisz jeść więcej bo zwolnił Ci metabolizm:)
  • awatar Tilo: Sama widzisz, ona chudnie, bo nie je dużo, ale i nie przegładza się. A przy zbyt małych ilościach, poniżej 1000 kcal, organizm zaczął się bronić. Odzwyczajasz się od zwykłych posiłków, dlatego nawet po zwykłej kromce tak wywala brzuch.
  • awatar Butterfly ...: Przecież na 1000 kcal nie przytyjesz ;) Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czuję się źle, wyżyłam się na chłopaku, przesadziłam, fakt on pierwszy zachował się nie w porządku ale ja osiągnęłam szczyt chamstwa. Kurwa. Czuje się podle. Byłam podła, jutro muszę przeprosić. Chamstwo nie leży w mojej naturze, bardzo mi głupio że się tak zachowałam.

Bilans:
2 kawy z cykorii z mlekiem (30kcal)
1 kawa mielona z mlekiem (25kcal)
5 gotowanych kotletów sojowych (93kcal)
4 wafle ryżowe (101kcal)
Razem 249.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj nie miałam ochoty wchodzić na wagę z powodu spożytego jedzenia, płatki napuchły w moim brzuchu, woda bulgotała i wypełniała mój żołądek po brzegi.
Zważyłam się więc dzisiaj, i... to jest mój szczęśliwy dzień, będę cały dzień uśmiechnięta, nic nie motywuje tak jak dostrzeganie efektów :>

Czyli przypomnijmy:
Tydzien temu było 44.8kg o ile dobrze pamiętam
Dzisiaj 43.9kg lepiej niż się spodziewałam




 

 
100 ml mleka 0.5 - 35kcal (mleko rozcieńczyłam z wodą co mi dało całą szklankę, smakowało normalnie a było 2 razy tyle, pół szklanki wodomleka poszło do płatków a pół do kaw)
2 kawy cykoriowe - 14 kcal
1 kawa zwykla - 12 kcal
150 gram brokuł - 45 kcal
niecała szklanka płatkow kukurydzianych (około 30 gram) - 100 kcal
3 gotowane kotlety sojowe - 70 kcal
2 jabłka - 130 kcal

Strasznie dużo żarcia. Z drugiej strony połowa kalorii to warzywa i owoce więc może nie będzie tak źle. Lepiej pokusić się na 2 jabłka mające razem 130 kalorii niż na batona, czekoladę lub jakieś inne gówno.

  • awatar Thinspo-feather: Z tymi jabłkami to właśnie ciężko stwierdzić, wyczytałam z wielu źródeł że ze względu na dużą ilość fruktozy wspomagają odkładaniu się tłuszczu, w innych miejscach za to piszą o chwalebnych działaniach odchudzających (że przyśpieszają metabolizm)
  • awatar Motylkowameba: taaak strasznie dużo :P daj spokój, brokuły i jabłka to samo zdrowie! :)
  • awatar skin-and-bones: Wcale nie aż tak dużo, jak się to zsumuje, a poza tym masz rację, kalorie z warzyw i owoców to nie to samo, co kalorie w tłuszczów i innych obrzydlistw.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam dość tego że ciągle mi brak siły, czuje się jakbym była chora. Ciągle jestem zmęczona, sen nie pomaga, 8 godzin snu daje mi energię na pół godziny. Jestem na nogach dopiero od godziny a czuje się styrana jak koń po westernie.
Ogólnie wszystko co zaplanowałam na weekend przeszło bokiem, miałam zrobić projekt do szkoły, miałam pomalować paznokcie, miałam posprzątać pokój, miałam się posmarować balsamem brązującym, czego oczywiście nie zrobiłam bo ciągle jest mi tak zimno że nie mam ochoty się rozbierać.
Dzisiaj mam ostatni dzień wolnego, muszę dobrze wykorzystać ten dzień, zrobić wszystko co odkładałam przez sobotę i niedzielę. Tylko że nie mam ochoty robić nic z tych rzeczy. Nawet na zakupy nie chce mi się iść, najchętniej bym się położyła i zdechła.
To okropne żarcie chce żebym je zjadła, organizm specjalnie mnie tak torturuje abym dostarczyła mu te jebane kalorie. Nic z tego, wole zdychać ze zmęczenia.

Nienawidzę swojego ciała.
Nienawidzę moich grubych nóg.
Nienawidzę tyłka porośniętego tłuszczem.
Nienawidzę jedzenia.
Nienawidzę braku siły.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co za straszny dzień, nienawidzę niedziel. Normalnie poprawiłabym sobie samopoczucie zakupami, a tak nic z tego bo sklepy zamknięte. Czułam się dziś strasznie samotna. Chłopak ma na mnie wyjebane, może i dobrze, zawsze jak do niego jadę jego mama chce mnie dokarmiać ;/

Boli mnie głowa, boli mnie brzuch, jutro wchodzę na wagę. Oby nie było więcej niż poprzednio.

Dzisiaj zjadłam 200 gram gotowanego brokuła i wypiłam 3 kawy z mlekiem.
Wrzuciłabym jakieś fotki ale wyglądam jak spaślak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie wróciłam do domu, zmarzłam jak nigdy. Byłam na piwie z przyjacielem/adoratorem. Sama nie wiem jak go określać, znam go od dziecka jednak wiem że chciałby czegoś więcej. Jest typem kobieciarza tak więc nie myślę o nim jak o potencjalnym partnerze. Mimo wszystko lubię z nim spędzać czas.

Bilans z całego dnia:
Kawa mielona + troche mleka 0.5%
2x kawa z cykorii + mleko jw.
piwo lech 0.5l
 

 
Jutro robię sobie dzień kawy, nie będę nic jeść, za to kawy nie będę sobie żałować.

Dzisiaj zjadłam 250 gram kapusty kiszonej, 2 małe jabłka i trochę musli na sucho. Nie chce mi się liczyć ile to kalorii, raczej niewiele.

Dzisiaj w pracy się trochę wkurwiłam, miałam mało przyjemną rozmowę z koleżanką:
Ona: O boże jaka ty jesteś chuda.
Ja: E tam, bez przesady.
Ona: No strasznie, ty nic nie jesz czy co?
Ja: Żarty sobie robisz? Jem, pfff.
Ona: Bo wyglądasz jakbyś nie jadła.
Na co ja już nie wiedziałam co powiedzieć i nastała niezręczna cisza.
Nienawidzę takich sytuacji, nie lubię jak ludzie zaczynają się wtrącać i wypytywać, chyba muszę się do pracy ubierać tak żeby wyglądać trochę grubiej.

A to kawałki mojego ciałka i moja nowa biżuteria cały tydzień czekałam na listonosza




  • awatar Ruth-Wilson...: Ależ jesteś chuda. Na prawdę nie mówię tego ze złośliwości czy zazdrości, ale jedyne słowo które narzuca mi się na myśl to anorektyczka. Może powinnaś zadbać o swoje zdrowie *.* Pozdrawiam
  • awatar Gość: Twoja koleżanka ma rację...
  • awatar fatlonelygirl: Ja bym powiedziała że po prostu zdrowo sie odżywiam i ćwicze a nie siedze na kanapie i wpieprzam. Może by sie odwalili xD nie przejmuj sie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wstałam rano o 4.20, specjalnie żeby naszykować żarcie na cały dzień. Ugotowałam brokuły i marchewkę, naszykowałam kapuchę
Ogólnie dzień tragiczny, w biurze straszny zapierdziel, na szczęście ze szkoły udało mi się urwać wcześniej. Mimo wszystko mam dobry humor, dobry bilans podstawą dobrego samopoczucia

Dzisiejszy bilansik:
250g kapusty kiszonej (50kcal)
2x kawa z cykorią + troche mleka 0.5% (40kcal)
1 mała gotowana marchewka (30kcal)
gotowane brokuły około 200 gram (50 kcal)
Razem 170 kalorii.
 

 
Temperatury panujące na dworze zaczynają mnie już doprowadzać do szału, a jeszcze nawet się zima nie zaczęła. Byłam pewna, wychodząc rano z domu, że gdy będę wieczorem wracać to nie zmarznę bo ubrałam się cieplej niż zazwyczaj, nic bardziej mylnego... Zamarzłam na kość, a komunikacja miejska sobie chyba ze mnie robi jaja, za każdym razem jak czekam na tramwaj/autobus, zawsze musi się spóźnić. Ot taka złośliwość. Jutro zarzucam pełny pancerz, będę mieć z 10 warstw na sobie.

Dzisiejszy bilans:
Rano tradycyjnie kawa, bez mleka (20kcal)
Od 10 do 14 udało mi się wszamać 4 wafle ryżowe (około 100kcal)
O 16: jabłko około 110 gram (55 kcal)
O 18: kolejne jabłko, tym razem równo 130 gram, przed kupnem zważyłam (65 kcal) + kawa z cukrem z automatu (podobno około 35 kcal)

Razem 275.
Naszykowane jedzenie na cały dzień, no bez drugiego jabłka, miało go nie być, niestety z jednego zrobiły się 2, jadąc z biura do szkoły tak zamarzłam że musiałam wypić kawę z automatu i przegryźć jabełem.
Mogłam sobie odpuścić to jedno jabłko, ponieważ nie było go w planie, no ale długi weekend się skończył, cały dzień poza domem absorbuje naprawdę dużo energii. Zapewne spaliłam więcej niż zjadłam.

Kapustę zjem jutro jeżeli rano się wyrobie żeby naszykować, wychodzę z domu o 7 rano, wracam ciut przed 22, więc ciężko planować posiłki przy takim grafiku. Szczerze mówiąc, po dzisiejszym dniu jestem padnięta.
  • awatar healthy-is-happy: u mnie podobnie, wychodzę przed 7, dzisiaj wróciłam przed 19. Trudno zaplanować posiłki, ale Twój jest cudowny :* oby tak dalej ;*
  • awatar Gość: śliczny bilans :) a to jabłuszko na pewno spaliłaś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej, na wstępie chciałam napisać coś o sobie. Mam 23 lata, lubię zakupy, jak każda kobieta Czytam książki, uczę się i pracuję - nic ciekawego. Dzięki pracy mam kasę na ciuchy, dzięki nauce w przyszłości będę mieć lżej - to wie każdy. Mam chłopaka, nie jest to ideał mężczyzny, wręcz przeciwnie, ale nie o tym będę tu pisać, a przynajmniej nie będzie to wątek pierwszoplanowy. To teraz przejdźmy do sedna, poza pracą, szkołą, chłopakiem, mam coś czym nie dzielę się z nikim, dlatego też założyłam tego bloga. Nie wiem dokładnie jak to nazwać, powiedzmy że się mocno odchudzam, pragnę być bardzo chuda, przerażająco chuda. Nie uważam się za anorektyczkę, mogłabym jeść normalnie gdybym tylko chciała, ale po co jeść więcej niż organizm potrzebuje? Poza tym chude dziewczyny są ładniejsze, a jedzenie doprowadza do tycia. Więc skoro już w skrócie opisałam co myślę i przedstawiłam to ze swojej perspektywy, przejdę do konkretów, wiem że na stronach tego typu popularne są bilansy, czyli co się jadło, ile i kiedy, takie też będą tutaj, pomogą mi one kontrolować spożyte kalorie, analizować spadek wagi w stosunku do spożytego jedzenia. Ważę się raz w tygodniu, w poniedziałki, więc tylko w poniedziałki będę zapisywać wagę.
Jedyna dieta jaką stosuję to dieta MŻ - czyli Mniej Żreć, nie wykluczone że spróbuje jakiejś konkretnej diety aby zaobserwować reakcję organizmu, jednak póki co nie widziałam żadnej która by mnie zachęciła, wszystkie są jakieś wysokokaloryczne, posiłki w nich opisane mnie po prostu przerażają.
Nie będę wracać zbytnio wstecz, bilansik z przedwczoraj, wczoraj i z dziś.

Przedwczoraj:
rano: kawa z słodzikiem i odrobiną mleka 0.5% (50kcal)
po południu: 3 herbatniki (około 60 kcal), kawa jak wyżej (ogólnie zawsze piję kawę lub herbatę ze słodzikiem, czasem z mlekiem czasami bez, jednak zawsze jest to mleko z niską zawartością tłuszczu.
wieczorem: herbata + słodzik (z tego co wiem to torebka herbaty ma 1 kcal)
Razem 160 kalorii.

Wczoraj:
rano kawa + słodzik, bez mleka (20 kcal)
około 13 godziny 2 łyżeczki musli na sucho (70 kcal)
o 16 kawa inka ze słodzikiem, bez mleka + łyżeczka musli na sucho. (30 kcal+ 35 kcal)
Razem 155 kalorii.

Jako iż był to poniedziałek, było ważenie. Na wadze było 44.8


Dzisiaj:
Śniadanie: 4 ugotowane różyczki brokuła (bez dodatku soli) 1 średni kawałek ma około 12 kcal, więc zaokrąglając, na śniadanie zjadłam 50 kcal. + kawa czarna 20 kcal
Po południu: 3 wafle ryżowe bez soli z lidla, razem około 77kcal.
Kolacja: małe jabłko (około 100 gram) czyli jakies 50 kcal.
Teraz piję kawkę inkę słodzoną słodzikiem (około 30 kcal)
Razem cały dzień 227 kalorii.


Oczywiście w bilansy nie wpisuję wody, wody piję bardzo dużo. Na jutro planuję kapustę kiszoną, 100 gram to tylko 20 kcal ! Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dobranoc
  • awatar see bones: powodzenia :*
  • awatar .T.: Wow, minimalne bilanse :) . Malutko ważysz przy swoim wzroście. WITAMY NA PINGERZE! :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›